niedziela, 1 grudnia 2013

Pierwsze miesiące na diecie wegańskiej, bezglutenowej + muffiny gryczane

Od około 3 miesięcy jestem na diecie wegańskiej, bezglutenowej. Poza tym, ze względu na alergie, nie jem sezamu, pomidorów, orzeszków ziemnych i cytrusów. Do diety bezglutenowej zmusiła mnie alergia, do wegańskiej poniekąd też (nie mogę jeść jajek i mleka). Oczywiście mięso zalecali mi wszyscy lekarze, no bo co ja będę jeść?? Ale, jako że mięsa nie jadłam już od około 2 lat (zdarzyło mi się zjeść ryby/krewetki) postanowiłam spróbować diety ściśle wegańskiej. Mimo, że podczas ostatniej wizyty w szpitalu, stwierdzono u mnie anemię "na pewno przez wegetarianizm", a pani doktor sugerowała, żebym "powcinała trochę mięsa", postanowiłam nie przejmować się tymi wszystkim zaleceniami i dziś mogę stwierdzić, że warto jest słuchać swojego organizmu. Po 3 miesiącach od wyeliminowania z diety wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego oraz alergenów anemia zniknęła. Takiego poziomu żelaza jakie mam teraz nigdy nie miałam (jak zdarzyło się, że było w normie, to zawsze w jej dolnej granicy), reszta wyników też jest o wiele lepsza. Płytki krwi, których ilość w najgorszym momencie wynosiła 28 tys (minimum to 150 tys) utrzymują się obecnie na poziomie 170-175 tys. Leków żadnych nie brałam, ale moje podejście do wszechobecnej w naszym życiu chemii to bardzo obszerny temat do dyskusji ;-) Cud? Efekty diety? Nie wiem. Wiem, że jest lepiej.  Jem to na co mam ochotę i czuję się dobrze. Chce mi się czekolady? Jem (gorzką oczywiście). Bywa też tak, że na śniadanie, obiad i kolacje jest kasza jaglana bo mam na nią straszną ochotę - a to krem, a to sałatka... Oczywiście staram się, żeby moje posiłki były zbilansowane i niczego w nich nie zabrakło, ale jeżeli jednego dnia mam mniejszy apetyt, to nie wpycham w siebie nic na siłę, bo "przecież trzeba dostarczać organizmowi tyle i tyle białka, węglowodanów, tłuszczów". Nie twierdzę tutaj, że wszyscy powinni przejść na dietę wegańską, bez pszenicy (to też dość długi temat do dyskusji :p), opisuję tylko moje wrażenia i odczucia. Każdy ma swój rozum, ale zachęcam do jednego: słuchajcie swojego organizmu, a niekoniecznie tego co mówią inni :-) Sama często czytam różne artykuły dotyczące "nowinek" zdrowotnych, jednymi się zainteresuję, drugie wprawią mnie w śmiech. Do wszystkiego trzeba mieć dystans. :-)

A teraz przepis na muffiny, które znikają w mgnieniu oka. Większej reklamy chyba nie trzeba? ;-) Tym razem nie powiem, że te muffiny to "samo zdrowie" - nie dajmy się zwariować! Takie muffinki czasem są potrzebne. Zwłaszcza kiedy za oknem szaro, buro, zimno, a na biurku leży sterta rzeczy, z którymi trzeba się uporać jak najszybciej. Najlepiej na wczoraj ;-)
Przepis na te muffinki znalazłam na stronie bez okruszka <przepis oryginalny>, lecz u mnie proporcje są nieco inne :-)

Składniki:
200 g mąki gryczanej
100 g cukru trzcinowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowego)
2 łyżeczki kakao
75 ml oleju
200 ml mleka sojowego
garść rodzynek

Wykonanie:
Piecyk nastawiamy na 180 stopni. W jednej misce łączymy mokre składniki, a w drugiej suche. Następnie mokre przelewamy do suchych i mieszamy. Przekładamy do foremek, wkładamy do piecyka i pieczemy przez 20 min. I już :-)
Z podanych składników wyszło mi 9 sztuk.


15 komentarzy:

  1. Zgadzam się z każdym słowem. Ja nie liczę kalorii, nie liczę ilości białka, węglowodanów i tłuszczów. Chociaż pewnie według oficjalnych wytycznych nie jedząc mięsa, mleka i jajek i nie przesadzając ze strączkami jem za mało białka. Jem też dość mało zbóż i tylko bezglutenowe. A czuję się świetnie i tak już będzie ze dwa lata, wyniki badań są dobre. Nic nie zastąpi własnego rozumu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, jak widać - da się :-) Pozdrawiam! :-)

      Usuń
  2. Mmmm wyglądają apetycznie!

    A tak w ogóle to... SUPER BLOG!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! a muffiny - były bardzo smaczne :)

      Usuń
  3. Hahaha, napisałam komentarz ale był za długi :D To dlatego, że sama się noszę z napisaniem podobnej notki już jakiś czas i dałam upust swoim przemyśleniom ;) W skrócie- nie ujęłabym tego wszystkiego lepiej. A muffiny, wiadomo, ekstra klasa :) Do środka włożyłabym jeszcze po kosteczce gorzkiej czekolady... Mums!

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie czekam na notkę z Twoimi przemyśleniami w tym temacie :)
    Ooo tak! gorzka czekolada + te muffiny = pychoooooooota!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od jakiegoś czasu próbuję swoją dietę wegańską "wzbogacić" bezglutenową, ale średnio mi to wychodzi. Po dwóch tygodniach pękam i rzucam się na pieczywo, choć wiem, że mi (delikatnie rzecz ujmując) nie służy:/ Może jak już się trochę podszkolę, w pieczeniu takich zdrowych pyszności jak Twoje muffiny, będzie mi łatwiej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie muffiny od czasu do czasu zdecydowanie pomagają :-) Co do diety bezglutenowej, może staraj się najpierw ograniczyć pszenicę? :-) Znam osoby, które wraz z wyeliminowaniem pszenicy z diety pozbyły się wielu dolegliwości, chorób, więc wydaje mi się, że coś jest w tym co mówią/piszą o diecie bez pszenicy... ;-)

      Usuń
  6. A czy na blogu pojawią się jakieś wegańskie i bezglutenowe przepisy na święta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miarę możliwości postaram się coś dodać. Na razie polecę 2 starsze przepisy. Na bigos:
      http://hot-and-cooold.blogspot.com/2013/10/pyszny-i-bez-miesa-bigos-wege.html (najlepiej zrobić większą porcję oczywiście;) )
      I na pierogi:
      http://hot-and-cooold.blogspot.com/2013/09/pierogi-gryczane-z-pasta-z-soczewicy_27.html
      (Oczywiście farsz można zamienić na kapustę z grzybami itp)

      Usuń
  7. a mozna dac margaryne zamiast oleju ? i jesli tak to w jakiej ilosci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - nie używam margaryny więc ciężko powiedzieć. Można spróbować dodać 1/3 szklanki (mnie więcej 75g) rozpuszczonej i wystudzonej margaryny, jednak nigdy tak nie robiłam więc nie obiecuję, że na pewno wyjdzie :-)

      Usuń
  8. Czy mogę użyć innego mleka (ryżowe, kokosowe, orzechowe, migdałowe)? niestety sojowego mi nie wolno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak :) z ryżowym też robiłam, ale myślę, że z każdym, które wymieniłas powinny wyjść :) pozdrawiam!

      Usuń